#7886
Anni
Keymaster

No więc ponieważ ten wątek stworzyłam po dyskusji na czacie – też napiszę kilka słów od siebie. I od razu przyznam się; moja odpowiedź diametralnie zmieniła się po przeczytaniu posta i dyskusji na grupie Sevmione na fb na temat pairingów.

 

Wcześniej wysuwałabym jakieś argument na obronę Sevmione, ale ta dyskusja otworzyła mi oczy. Na to, że… gusta nie podlegają dyskusjom. De gustibus non est disputandum – to już wymyślii w Starożytności. Tak samo jak nie ma najmniejszego sensu spierać się na tematy religine czy polityczne – ani ja nie przekonam kogoś, ani ten ktoś mnie, bo wysunie jakiś genialny argument.

Więc w tej chwili moja odpowiedź byłaby krótka: mi się podoba. Jeśli „tobie” się nie podoba, to nie czytaj. Ale nie dyskutuj, bo tak jak ty nie rozumiesz, jak można lubić Sevmione, tak ja mogę nie rozumieć, jak można lubić… jakiś tam pairing.

 

Strasznie dużo zależy od osobistych preferencji ludzi, od tego co już przeczytali i co wyrobiło w nich takie czy inne przekonania…  oraz od bardzo osobistych spraw, problemów życiowych, przekonań itd. To bardzo delikatny temat.

Pewnie daaawno temu, zanim zainteresowałam się Sevmione, nie miałam tak dobrej opinii o Severusie. Teraz mam, z każdym fickiem coraz lepszą. Automatycznie coraz mniej lubię / coraz bardziej nie lubię Lily i „Włóczykijów” czyli Huncwotów. Są ludzie, którzy lubią Syriusza czy Remusa – ja niestety nie. I wiem, że to pod wpływem różnych ficków.

Kiedyś miałam dość ambiwalentny stosunek do Rona. To było dawno temu. Teraz go nie trawię.

Fani Syriusza i Remusa mogą nienawidzieć na podobnej zasadzie Severusa, a fani… jak to będzie? Syrmione? mogą nie lubić Sevmione.

 

A co takiego „otworzyło mi oczy”? Ano dyskusja na temat Snarry.

Padło kilkanaście argumentów (wśród ludzi, którzy lubią Sevmione, a nie ludzi „z zewnątrz”, którzy nie shipują Severusa Snape’a, więc to warte uwagi), że ten pairing może być fajny. Że można tak dobrze ułożyć wątki, podać takie argumenty, że może być naprawdę interesujący, że wszystko trzyma się w nim kupy.

I tu właśnie zrozumiałam, że absolutnie nie ma sensu próbować kogoś przekonywać do jakiegoś shipu. Bo żadne argumenty nie zmienią faktu, że na myśl o Snarry dostaję mdłości. Dla mnie Severus Snape zawsze będzie człowiekiem, który kiedyś kochał Lily Potter. I Snarry jest dla mnie obrzydliwe, bo ten pairing widzę (mimo wszelkich argumentów) w taki sposób:  Uganiałem się za mamusią, a teraz uganiam się za synkiem.
I od razu nachodzi mnie myśl, czy… jak te Snarry są ze sobą, to czyje oczy widzi Snape?

Coś odstręczającego.

 

W sumie można dyskusję na temat pairinów w HP rozszerzyć na dyskusję – czy saga Harry Potter powinna istnieć czy nie, czy Star Wars powinno istnieć itd.

 

Chyba najważniejsze z tego wszystkiego jest to, że są jeszcze ludzie, którzy chcą czytać. I pisać. Więc niech czytają i piszą – obojętnie na jaki temat. Przy zastraszającej ilości tych, którzy słowo pisane omijają szerokim łukiem każdy powód jest dobry, nawet jeśli dla niektórych to będzie Snarry 😉

(Merlinie, znów się rozpisałam…! Zabierzcie mi klawiaturę! 😉

 

Uściski!